Profesjonalne przygotowanie amatora. Czy to możliwe?

Walić głową w mur, walczyć z wiatrakami lub porywać się z motyką na słońce…

To tylko kilka związków frazeologicznych, które przybliżają nam zjawisko specjalistycznego przygotowania motorycznego w amatorskiej piłce nożnej.

Każda złożona czynność to proces, który planujemy świadomie lub bezwiednie, każdy zaplanowany proces ma określoną ilość etapów, np. gdy chcemy przeczytać mało znaną książkę to musimy w pierwszej kolejności odnaleźć księgarnię, w której dany egzemplarz się znajduje, następnie należy ją zamówić lub się po nią wybrać. Kolejnym etapem będzie płatność z odbiorem i powrót do domu. Na zakończenie procesu oddamy się lekturze.

Struktura planowania okresu przygotowawczego (Nie mówimy tu o periodyzacji – dlaczego? O tym kiedy indziej) ukierunkowanego na rozwój np. siły eksplozywnej zawodnika (celowo pomijam przygotowanie techniczno-taktyczne) wygląda inaczej niż mój przykład miłośnika nieodkrytych bestsellerów.

Rozpoczynamy od obserwacji grupy zarówno w meczu jak i w jednostce treningowej. Dopiero po dokładnej analizie zabieramy się za wywiad lub sondaż diagnostyczny. Dlaczego? Ponieważ sugerowanie się wypowiedziami zawodników może zaburzyć klarowność naszych wniosków. Innymi słowy już na samym początku skazujemy się na porażkę…

Ostatnio miałem przyjemność przedstawić wyniki swojej pracy na III Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Morpho-biomechanical and psycho-physical aspects of youth lifestyle in v4 countries”. Punktem kulminacyjnym prezentacji było hasło odnoszące się do indywidualizacji treningu: More opportunities means more difficult target. I to właśnie określenie CELU jest kolejnym etapem planowania pracy na poziomie amatorskim.

Załóżmy, że w drużynie mamy 24 zawodników. Oznacza to, że mamy 24 cele – ściśle uzależnione od aktualnych możliwości badanej jednostki oraz od zmiennych wpływających na przebieg treningu (dostępność boiska/sali, sprzęt jakim dysponujemy, obowiązki zawodników).

Czy to oznacza, że nie możemy określić jednego celu dla całego zespołu?

Odpowiedź nie jest skomplikowana, ale wyraźnie rozbudowana. Wybierzmy z naszego zespołu trzech zawodników: Artur, Bartek i Michał (nie znam gościa). Artur ma 17 lat i wiruje pomiędzy zespołem młodzieżowym a ekipą seniorów, na pierwszy rzut oka widzimy, że ma niedowagę i słabo rozwinięty aparat mięśniowy. Jest za to świetnym technikiem, który na dłuższym odcinku uzyskuje zadowalające rezultaty w szybkości lokomocyjnej. Bartek mógłby być ojcem Artura, ma 38 lat, kilkanaście lat wcześniej grał w 1. lidze, jest zawodnikiem, którego kariera była naznaczona wieloma kontuzjami. Jest również wzorem profesjonalizmu zarówno w podejściu do treningu jak i w zachowaniu po jego zakończeniu. Ostatnim wyróżnionym zawodnikiem jest Michał, 26 lat, wysokość ciała 183 cm – niesamowity maruda, wieczny malkontent. Swoją grę opiera na możliwościach motorycznych. Ciężko pracuje na treningach w klubie oraz na siłowni… i ćwiczy… nogi. Tony wyniesionych kilogramów są dla niego powodem do dumy.

Te trzy kontrastowe przykłady to nasze możliwości, nasz cel to poprawa eksplozywności i dynamiki u każdego z nich. Do jego osiągnięcia użyjemy treningu plyometrycznego.

Załóżmy, że obecnie żaden z nich nie jest kontuzjowany. Zacznijmy od młodzieży.

Artur jak prawie każdy młody zawodnik już wie, że wie wszystko. My wiemy, że to utrudni, ale nie uniemożliwi nam osiągnięcie założonego planu. Jego pierwszym celem podrzędnym będzie “przygotowanie do okresu przygotowawczego”, czyli wzmocnienie mięśni głębokich w celu zapewnienia odpowiedniej stabilizacji centralnej kręgosłupa.

Po wzmocnieniu mięśni głębokich zabierzemy się za pracę na zewnątrz “cylindra”, czyli wzmocnimy strukturę ciała poprzez zwiększenie siły względnej. Następnie będziemy musieli “powalczyć” z kończynami górnymi oraz dolnym odcinkiem pleców. Gdy osiągniemy zadowalające rezultaty, będziemy mogli bezpiecznie zabrać się za trening plyometryczny, w którym skupimy się przede wszystkim na technice każdego wykonywanego ruchu. Zachowanie odpowiedniej mechaniki ruchu pozwoli nam na ograniczenie zagrożenia wystąpieniem kontuzji oraz pozwoli na rozwinięcie u młodego zawodnika odpowiednich nawyków ruchowych.

Praca z Bartkiem niestety będzie znacznie trudniejsza. Dodatkowy wywiad i konsultacja ze specjalistą będą niezbędne. Dowiemy się prawdopodobnie, że jego ciało nie nadaje się do rywalizacji boiskowej. Co robimy? Motywujemy, aby dorównał młodzieży? Może odpuścimy sobie to wyzwanie? Przecież ten zawodnik to boiskowy trup!! W tym wypadku celem nadrzędnym będzie jak najskuteczniejsze ograniczenie ryzyka wystąpienia urazu przeciążeniowego. Stosunek pracy do wypoczynku będzie się wyraźnie różnił od tego jakim obciążymy Artura. Dla Bartka realizacją celu nie będzie podniesienie poziomu eksplozywności i dynamiki, ale jak najdłuższe zatrzymanie lub spowolnienie procesów odwrotnych.

Ostatnim przykładem jest Michał. Charakteryzuje się bardzo dziwną budową: ma silnie rozbudowane uda i podudzia, jest bardzo zbity. Korpus jego ciała jest jednak słabo zbudowany. W tym wypadku duża masa mięśniowa będzie przeszkodą a nie dobrym prognostykiem. Po stabilizacji zajmiemy się wzmocnieniem kończyn górnych, mięśni grzbietu i klatki piersiowej. Praca z kończynami dolnymi będzie polegała na rozluźnieniu i w dalszej kolejności uelastycznieniu głównych grup mięśniowych. Dla Michała celem nadrzędnym będzie uzyskanie krótszego cyklu ekscentryczno-koncentrycznego mięśnia w celu zwiększenia jego siły eksplozywnej. Proste? Gdyby tylko nie ten charakter…

Wszystkie trzy przykłady pokazują, że określenie celu głównego dla całego zespołu jest niezbędne, ale to cele indywidualne pozwolą nam na skuteczną pracę i zrealizowanie założonego planu.

Chcesz dowiedzieć się więcej i poznać wszystkie szczegóły pracy z zespołami amatorskimi i półprofesjonalnymi lub masz odmienne zdanie?

Skontaktuj się ze mną! Serdecznie zapraszam do rozmowy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *