Moi drodzy idealni ludzie – la luz, przede wszystkim wrzućcie na luz…

Studenci AWF to wspaniali ludzie. Radośni, dowcipni, pełni energii. Okres na studiach będę wspominał przez wiele lat – pełen luz, pełna motywacja, wychodzenie z przedziwnych i zabawnych sytuacji obronną ręką, wpadki o których się nam nie śniło, nowa rodzina – tak zróżnicowana, że aż podobna. Wspólne wigilie, wypady, głupoty, obozy – bajka. I niby nic się nie zmieniło…

Każdy z nas był inny – jeden grubszy, drugi chudszy, jeden grał w piłkę – inny kopał się po czole, jedni byli prze ambitni, kolejni czekali na studencki czwartek lub piątek (lub poniedziałek, wtorek, środę, sobotę i niedzielę – w zasadzie to każdy dzień był studencki). Mieliśmy swoje ambicje i cele – wielu z nas się poddawało w zderzeniu z dorosłym życiem – inni dzięki temu rośli w siłę.

Pamiętam rekrutacje, nogę, którą 24 godziny wcześniej faszerowaliśmy lekami przeciwbólowymi, stres, który graniczył z rezygnacją, pamiętam okulary, które po skoku pękły w pół – na nieszczęście nie odpadając – tylko obijając się o moją twarz wraz z każdym dynamicznym ruchem, pamiętam nawrót po którym stwierdziłem, że i tak jestem ostatni… i dotknięcie ściany, po którym okazało się, że jestem pierwszy.

Każdy dzień był wyzwaniem, realizacją zbliżonego celu – nie patrzyłem na to czy ubieram się modnie, czy mam fajną fryzurę, odmawiałem gdy dostawałem zaproszenia na wspólny wypad, budziłem się z myślą – co dzisiaj muszę zrobić, żeby być lepszym. Na początku było ciężko – gumowe ucho, konfident, donosiciel – podstawowe określenia serwowane w zamian za abstynencję alkoholową… bo przecież kto nie pije ten z…

Dużo zmieniło się już po pół roku kiedy dostałem się do ekipy „Czujesz to?” (Pozdrawiam profesora Z) – swoim luzem, sposobem bycia dodali mi mnóstwo pewności siebie, która pozwoliła wskoczyć na wyższy level – przestać chować się w cieniu – tylko wreszcie pokazać kim jestem i ile potrafię.

Nigdy nie byłem idealny, nigdy też nie będę – nie znam się na modzie, nie potrafię cudownie tańczyć, wolę bez powodu dostać w pysk (jak ostatnio) tylko po to, żeby dać przykład spokoju i równowagi swoim podwładnym, jestem pracoholikiem, który potrafi tak mocno wpaść w wir pracy, że przez dwa dni nic nie je. Potrafiłem tracić przytomność z przemęczenia, uśmiechać się kiedy wyśmiewano moje zaangażowanie….

No i gdzie jestem?

Piszę wspaniały doktorat, pracuję na swoich zasadach, nie boję się o byt, każdego miesiąca mogę się wciąż uczyć i rozwijać, na moje treningi przychodzi wielu niezwykle utalentowanych i pracowitych młodych ludzi, zdobywam wyróżnienia ministrów, stypendia, nagrody. Prowadziłem 11 lat starszych od siebie zawodników, popełniałem błędy i pozwalano mi je naprawiać, przeżywałem wzloty jak i upadki – np. gdy towarzysz depresja zabrał mi 18 kg masy ciała. Zwyciężałem i przegrywałem – ale cokolwiek by się nie działo zawsze stawałem na nogi.

Dlaczego o tym wszystkim..?

Bo widzę pewną zależność – butę i arogancję młodych ludzi, którzy w połączeniu z kolorowym kontem na Instagramie stają się narzędziem opiniotwórczym, lubią wyśmiewać, wskazywać, karcić – choć w życiu nie osiągnęli nic wielkiego. Sport daje pewność siebie – która w zestawieniu z popularnością (na AWF nie ciężko ją zdobyć) – często zabiera mózg.

Moi kochani studenci AWF, zawodnicy – podopieczni… nie tędy droga. Popularność to ciężar – ponieważ stajecie się autorytetami – choć często na to nie zapracowaliście. Nie wygląd – fajne ubrania i fryzury, zdjęcia, czy konta w mediach społecznościowych są wyznacznikiem Waszych możliwości i wiedzy – wyznacznikiem jest praca jaką włożyliście by dotrzeć tam gdzie chcecie – i przede wszystkim inteligencja, która pozwoli się Wam tam utrzymać.

Ostatnio trafia do mnie, że coraz większa grupa ludzi za mną nie przepada – bo mówię wprost, wskazuje palcem to co mnie irytuje, bo mam zasady, które dla wielu są przestarzałe, śmieszne i kiczowate. Te zasady doprowadziły mnie tutaj gdzie jestem – i zaprowadzą mnie dalej.

A Ty modny człowieku jak chcesz przeżyć swoje życie? Na swoim instagramowym koncie? Spoko – Twój wybór..

Szanujcie ciężką pracę innych – to niewiele kosztuje a naprawdę wiele uczy… wrzućcie na luz – nie musicie być idealni – nie ma takich ludzi.

A jeśli chcecie spytać skąd się wziąłem..

…na swoje miejsce pracuję od ponad 10 lat – słuchając, ucząc się, pracując, rozwijając swoje umiejętności

…od 6 lat nie byłem na urlopie, nie odpoczywam, często nie jadam, nie śpię – i tylko to teraz jest moim problemem. Wrzućcie na luz idealni ludzie 😉

0:40 – 0:48 – nawet komedie potrafią przemawiać 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *